Najlepsze premiery filmowe listopada

Marcelina Hojda

8 grudnia 2018

Najlepsze premiery filmowe listopada

Czas najlepszych premier roku rozpoczęty! Listopad zaskoczył nas 3 świetnymi filmami, które 2 z pewnością powalczą o nagrody muzyczne. Dwa muzyczne giganty oraz klasyka filmu sportowego. Świetna biografia jednej z najwspanialszych gwiazd muzyki, zamknięcie opowieści o bokserze, którzy przeszedł do popkultury, a może prosta opowieść o miłości? Zobacz co przyszykowały kina w listopadzie!

Bohemian Rhapsody 

Bohemian Rhapsody” to film biograficzny opowiadający – jak twierdzą sami twórcy – o historii zespołu QueenJednak mimo ukrytych chęci ukazania Queen jako zespołu, skupia się przede wszystkim na postaci Freddiego, resztę zespołu traktując niemal drugoplanowo.  

Na Bohemian Rhapsody warto pójść z dwóch powodów: dla wybitnej muzyki i świetnego aktorstwa. 

Remi Malek jako Freddie Mercury radzi sobie znakomicie. Kreuje postać żywą, mięsistą. Postać z charakterem, natłokiem uczuć i myśli. Malek czuje tę postać zarówno jako Farrokh Bulsara - pracujący jako bagażowy na lotnisku oraz jako światowej klasy muzyk i showman, który porusza serca widzów. Gesty, sposób poruszania się i przede wszystkim emocje wypisane na trochę zbyt ucharakteryzowanej twarzy tworzą piękny portret frontmana Queen 

Reszta zespołu zasługuje na brawa przede wszystkim, jeżeli chodzi o aspekt fizyczny. Aktorzy odgrywający rolę członków zespołu są niemal identyczni. Gra aktorska schodzi tutaj na drugi plan, ponieważ każdy z nich jest potraktowany po macoszemu. Ledwo rozpisane postaci mające służyć jako posłuszne tło dla postaci Freddiego. Jest to dość krzywdzący obraz dla filmu, który miał przecież traktować o Queen jako zespole, więc co za tym idzie – każdym z jego członków. 

M.in. dlatego - mimo świetnego aktorstwa - widać tutaj walkę ze scenariuszem. Scenariusz maksymalnie streszcza długoletnią historię zespołu przedstawioną na ekranie, na czym szczególnie cierpi życie prywatne wszystkich członków zespołu i przede wszystkim – przedstawienie postaci FreddiegoDziury fabularne i cięcia scenariuszowe powodują m.in. zniekształcenia chronologiczne. Będą one przeszkadzały raczej fanom, które historie Freddiego znają doskonale, jednak krzywdzący obraz Freddiego jako gwiazdy, która przez swój homoseksualizm odsuwa się od zespołu i powoli gaśnie - odczują wszyscy.  

Finał przedstawiający Live Aid to kwintesencja filmu muzycznego 

Finał „Bohemian Rhapsody” jest lepszym, jakim widziałam w całej kinematografii i chyba najlepszy w konwencji filmów muzycznych. Wybacza wszystkie grzechy, dzięki którym reżyser zmasakrował fabułę. Idealnie zagrany, muzycznie dopasowany oraz odwzorowany 1 do 1 koncert Live Aid jest jednocześnie wzruszający i emocjonalny. Między śpiewaniem z Freddiem łzy same lecą do oczu, nogi tupią w rytm muzyki, a oczy nie mogą się zamknąć ze zdumienia. Zdumienia, że nie jest się w tym momencie na prawdziwym koncercie, tylko na sali kinowej. Scena niesie tak niesamowite wrażenia, że już teraz może być wpisana do kanonu najlepszych muzycznych scen w całej kinematografii. Co fascynujące, scena z koncertu Live Aid była pierwszą sceną nagraną z aktorami! Remi Malek w jednym z wywiadów powiedział, że miał postawione ultimatum. Jeżeli nie wczuje się w postać Freddiego teraz, to nie wczuje się wcale. Koncert Live Aid tylko pokazuje, jak wszyscy aktorzy weszli w swoje postaci, prowadząc je od A do Z.  

O zmarłych dobrze albo wcale? 

 „Bohemian Rhapsody” to klasyczna biografia, przedstawiająca lukrowaną historię Queen od zera do bohatera. Nie ma tu miejsca na nieszablonową zabawę formą czy łamanie schematów. Mimo wszystko uważam, że taka klasyczna forma przedstawienia takiej potęgi muzycznej, jaką jest Queen działa. A największy problem, czyli braki fabularne można swobodnie wydłużyć w wersji rozszerzonej, nie odbierając lekkości filmu. Szczególnie, że przy każdej historii powstawania kolejnego hitu zespołu z przełożeniem na świetnie wystylizowane i odwzorowane koncerty, nie chce wstawać się z fotela! 

Ocena: 8/10 

 

 

Creed II 

Creed II” to bezpośrednia kontynuacja Creed: Narodziny Gwiazdy” z 2015 roku, która zaś jest sequelem serii „Rocky”! Zawiłości w tłumaczeniu już 8 filmu z serii o niepokonanym bokserze, nie przekłada się jednak na fabułę filmu, która jak zawsze jest schematyczna, przewidywalna jak i niesamowicie widowiskowa. 

Creed II” jest jednocześnie kontynuacją poprzedniej części i remakiem czwartej części „Rockiego” 

Creed II” rozpoczyna swoją opowieść od zdobycia mistrzostwa świata przez Adonisa Creeda. Pod wodzą swojego trenera Rocky'ego Adonis zdobywa bokserskie szczyty napawając się sławą, pychą i uczuciem niedosytu. Cały twist fabularny opiera się na pojawieniu się kultowej postaci serii, a mianowicie Ivana Drago, który wystawia swojego syna Viktora na walkę z Adonisem.  

Największym plusem “Creed II” to właśnie powracający Ivan Drago i jego syn, których motywacje są bardziej logiczne i trzymające za serce niż motywacje głównego bohatera. Pierwszy raz przy tak sztampowej fabule wystąpiła dość głęboka psychologia obu postaci, co sprawia, że film mieni się odcieniami szarości pokazując rację obu stron, w porównaniu do czarno-białych poprzedników. Co lepsze, dzięki dość krzywdzącej i emocjonalnej historii Viktora Drago oraz przedstawieniu Adonisa jako gwiazdora, który musi przejść swoistą lekcję pokory, bardziej kibicuje się temu pierwszemu.  

Konfrontacja Viktora z matką to najlepsza scena filmu, tworząca z “Creeda II” całkiem udany dramat obyczajowy. 

Reżyser w “Creedzie II” więcej ekranowego czasu poświęca na rozterki i życie prywatne bohaterów.  Niesamowicie oszczędnie w słowach przedstawiona jest tragiczna relacja Viktora z rodzicami oraz sama historia Ivana, która po szczęśliwym dla Rockiego finale z 4 części, dla niego skończyła się tragicznie. Historia Ivana znacznie odbiła się na jego relacji z synem, którą reżyser zgrabnie porównuje do chłodnej, lecz pasjonującej relacji Creeda z Rockym, która jest głównym motorem napędowym jego przemiany i lekcji dojrzałości. Ich relacja jest zepchnięta na dalszy plan kosztem partnerki i matki Adonisa, których historia wprowadza łagodny kontrapunkt od sceny walk.  

Walk, które są nagrane fenomenalnie. Każdy cios wygląda efektownie, walki są dynamiczne, świetne zrealizowane i oprawione genialnie dobranym soundtrackiem. Sceny treningu - jak i cała fabuła - to pewien hołd dla 4 części Rockiego – tyle, że dużo lepiej wykonaną. 

Scenariusz ma potencjał na fabularne wybicie się poza schematyczne kino bokserskie. Niestety, mimo wielu prób wybicia odbiorcy z rytmu, twórcy nie złamali zasady i nie poszli pod prąd ścieżką fabularną. Jeśli widzieliście przynajmniej jeden film bokserski, widzieliście też "Creeda II".  Niemniej jednak w historii kina ciężko jest znaleźć drugą taką serię, która na przestrzeni kilku dekad tak umiejętnie ewoluuje wraz z filmowym trendami. I choć szkielet fabularny pozostaje wciąż ten sam, to każda kolejna odsłona daje coraz większy ładunek emocjonalny i ogromną przyjemność z oglądania. 

Ocena: 7/10 

 

 

Narodziny gwiazdy 

“Narodziny gwiazdy” to twór dość kontrowersyjny. Jest to już trzeci z kolei remake filmu z 1937 roku, a jak wiadomo bezustanny recykling tych samych historii jest największą bolączką współczesnej kinematografii. Dodatkowo tak żmudnego zajęcia podjął się Bradley Cooper, a w głównej roli obsadził Lady Gagę. Co tym udowodnił? Że aktor może być i świetnym reżyserem, i świetnym piosenkarzem, a dodatkowo twórcą, którzy potrafi opowiadać stare baśnie w nowy, interesujący sposób.    

 “Narodziny gwiazdy” to życiowe dzieło Bradleya Coopera 

Największą zaletą filmu jest właśnie ta kontrowersyjna dwójka głównych bohaterów. Ekranowa chemia między Cooperem a Gagą wypada rewelacyjnie zarówno w kameralnych, intymnych scenach jak i podczas występów przed tysiącami słuchaczy. Lady Gaga okazała się być nieoszlifowanym, aktorskim diamentem, a świetnie jej partnerujący Bladley odnalazł się w roli piosenkarza i co ważniejsze - wspaniałego reżysera.  

Muzyka odgrywa tutaj znaczną rolę, zarówno w formie artystycznej, jak i fabularnej. Cooper zdecydował przedstawić świat show-buisnessu drastycznie i bez kompromisówZ jednej strony pokazuje wyrzeczenie się samego siebie i poddanie pustej masie dla spełnienia zawodowego, z drugiej pozostanie wiernym swoim wartościom, a jednocześnie nie odnoszenie z tego powodu żadnej radości. Cooper i Gaga wnieśli w swoje postaci nie tylko kunszt aktorski, ale przede wszystkim serce. Jest to film dla nich i o nich, co szczególnie widać przy scenicznej transformacji Ally, która mocno odnosi się do kariery samej Lady Gagi.  

"Narodziny gwiazdy” to nie tylko opowieść o dotarciu na szczyt sławy, historia “od zera do bohatera”. W dość prosty sposób Cooper przedstawia takie wartości jak miłości, zaufanie, odpowiedzialność za swoje działania, a wreszcie pozostanie tylko człowiekiem - niezależnie od statusu społecznego. Brzmi banalnie? Owszem, ale wszystko to zostało pokazane naprawdę zgrabny sposób.  

Problemem filmu nie jest jej prostota, a zbyt pośpieszna i nierówna fabuła.   

Fabuła wydaje się momentami naiwna, prosta, schematyczna, nawet przewidywalna, ale jest przede wszystkim zbyt pośpiesznie i nierówno opowiedziana. Skupiono się mocno na rozpoczęciu i zakończeniu filmu, gdzie fabuła szła powoli, powodowała napięcie, niepewność i zaskoczenie. Wszystko pomiędzy było błaho opowiedzianą historią, która wymieniała najistotniejsze wydarzenia z życia tak, by odbiorca mógł wiedzieć co się z czego bierze.  

Kłopoty scenariuszowe nie stawiają “Narodzin gwiazdy” na piedestale arcydzieł kinematografii. Jednak nie o to w tym filmie chodzi. Znakomite role, chemia emocjonalna, przypomnienie prostych prawd czyni z filmu prostą, lecz emocjonalnie angażująca opowieść. Dopełnione wspaniałym widowiskiem muzycznym “Narodziny gwiazdy” tworzą finalnie świetny melodramat.  

Ocena: 7,5/10 

 

TAGI:

Ukraina Lwów poradnik wakacje tanio dokumenty lwow wycieczka wyjazd premiera dramat fiction science pudelkiem magicznym z czlowiek gogh van vincent film twoj runner blade marvel thor nowosci kino obejrzec co pazdziernik filmowa komedia 2049 samochodem 2017 limity kurs hrywna uah kroscienko kantor korczowa kupic przejscie ceny granica medyka dojazd zabytki zwiedzic zobaczyc miejsca top15 koscioly cerkiew ormianskie zydowskie knajpy jedzenie obiad najlepsze sniadanie baczewski kumpel prawda virmenka bary restauracje kolacja najlepszy christie agata pixar jakubik gierszal polskie oscary filmy orient w morderstwo coco noc cicha listopad expressie ogrodnik narodzenia bożego święta stragany kolędy choinka czeskie korony wino trdelnik wesołych stolica polskibus 2018 czechy bożonarodzeniowy swiąteczny jarmark praga grzane świąt nocleg spac gdzie piwa napic sie gdzie zjesc parki józefów dzielnica żydowska pawie kafka joseph lennon john hradczany strana mala alternatywne nietypowe atrakcje zlota uliczka biografia polska noce tamte dni tamte mroku czas paniki atak name your by me call exterminator wszystko na gotowi filmowe premiery styczen winston churchill restauracja knajpa gastronomia pulled pork grolsh lunch wieprzowina szarpana burgery prosecco piwo bar pilsner Streep Meryl Bird Lady widmo Nic Czwarta Frances wody Kształt billboardy Trzy 3 władza McDormand pezzo pizza sosnowiec włoska pizzeria śląsk serial netflix dokument marzec obejrzeć slow cinema star wars gwiezdne wojny street food kuchnia amerykanska europa USA horror musical animacja wojenny historyczny romans dania mięsne Juliusz Kamerdyner Kler Smarzowski Czarne Bractwo grecka katowice seriale polityczny HBO gangsterski narodziny gwiazdy queen rhapsody creed2 creed super SONY 2019