Najlepsze filmy Oscarowe 2018: luty-marzec

Marcelina Hojda

4 marca 2018

Najlepsze filmy Oscarowe 2018: luty-marzec

 

Poprzez natłok premier filmów nominowanych do Oscara 2018, inne filmy niestety poszły w odstawkę. Dlatego wyjątkowo, dzień przed galą Oscarową 2018 przedstawiam recenzje filmów nominowanych w kategorii najlepszy film, które swoją premierę w Polsce miały w lutym oraz marcu. 

 

3 billboardy za Ebbing, Missouri 

Najprawdopodobniej pewniak Oscarowy, nominowany również za najlepszą główną rolę kobiecą oraz dwa razy za najlepszą drugoplanową rolę męską. "3 bilbordy za Ebbing, Missouri" opowiadają historię kobiety, która pragnie wymierzyć sprawiedliwość za gwałt i śmierć swojej córki, celując głównie w szeryfa miejscowej policji. W tych rolach genialni Frances McDormand oraz Woody Harrelson. To głównie dzięki tej dwójce "3 bilbordy za Ebbing, Missouri" wspinają się na wyżyny aktorstwa. Emocje i wielowymiarowość bohaterów tworzą obraz prawdziwego człowieka, który ma za sobą bagaż doświadczeń, mających ogromny wpływ na obecne i późniejsze wydarzenia. Cała obsada i przede wszystkim reżyser zasługują również na gromkie brawa, przede wszystkim za przedstawienie małomiasteczkowego klimatu południowej Ameryki, gdzie mimo minionych ponad 150 lat od wojny secesyjnej, rasizm, homofobia i patriarchat nadal dominują. Głównym przedstawicielem takiej idei jest najbardziej komentowana i oklaskiwana postać filmu, czyli Jason Dixon, grany przez również nominowanego do Oscara Sama Rockwella. Nie zachwycam się jego postacią tak bardzo jak inni, dodatkowo uważam jego przemianę jako jeden ze słabszych punktów filmu. Jednakże "3 billboardy za EbbingMossouri" najprawdopodobniej odbiorą statuetkę za najlepszy film, mimo iż moim osobistym faworytem jest "Call me by your name" (recenzja). 

Ocena: 8/10 

Kształt wody 

Nominowany do Oscara aż w 13 kategoriach, dla mnie jest najsłabszym filmem z całej stawki i na pewno nie powinien się znajdować w głównej kategorii. Opowiada – co większość krytyków wypiera – o romansie niemej kobiety z istotą na wzór stworzenia morskiego, mających nadludzkie zdolności i uważanego w Ameryce Południowej za Boga. W USA lat 60. jest on oczywiście, tak jak i główna bohaterka i jej czarna przyjaciółka uważani za "gorszy sort". Poglądy reżysera są podane łopatologicznie: Niema, Afroamerykanka, homoseksualista, krytyczne podejście do wojny w Wietnamie i ogólnie całego wojska czy do religii katolickiej. Dodatkowo nie zapominajmy, że akcja dzieje się w czasach zimnej wojny, bo przecież każda okazja do skrytykowania i pokazania wyższości nad Rosją jest dobra. Nie chcę zabrzmieć jak narodowiec, bo z historii wiadomo, że różne grupy społeczne w tamtych czasach były wykluczane w każdym aspekcie życia a wojna w Wietnamie była zła i niepotrzebna, jednakże tego jest za dużo. Del Toro stworzył to (co może nie być zbyt dobrym określeniem ze względu na masowe oskarżenia reżysera o plagiat) bez pomysłu i polotu – i oprócz prostego stwierdzenia o nierówności społecznej w Ameryce w latach 60. nie wynosi się nic. Dodatkowo "Kształt wody" to niezbyt udane połączenie gatunków. Del Torro chciał zrobić film dla wszystkich, umieszczając artystyczne sceny dla nagród, romans dla kobiet, wątek szpiegowski dla mężczyzn plus parę żartów na okrasę, które nie rozwijają się do końca, nie łączą się ze sobą i nie tworzą wspólnego dzieła. "Kształt wody" dostaje ode mnie +1 za Shannona, +1 za zdjęcia, +1 za charakteryzację, +1 za montaż i klimat filmu rodem z lat 60. oraz +1 za muzykę.  

Ocena: 5 /10

Czwarta władza 

"Czwarta władza" to niestety film typowo pod Oscary. Nakręcony przez Spielberga z oczywiście nominowaną do Oscara Meryl Streep i Tomem Hanksem w rolach głównych, opowiadający o jednym z najbardziej znienawidzonym przez obywateli USA prezydencie Nixonie otoczony dziennikarską otoczką. Bardzo przeze mnie wyczekiwany, niestety nie spełniający tych oczekiwań. Aktorsko i fabularnie film jest po prostu dobry, lecz bez fajerwerków. To co najbardziej boli, to fakt, że mając taką historię, film może wydawać się po prostu nudny. Sama walka "The Washington Post" nie opiera się na misji dziennikarskiej, a na walce z "New York Timesem" o renomę na rynku medialnym, przez co cała afera nie wydaje się społeczną walką a tylko odniesieniem sukcesu przez gazetę. "Czwarta władza" kończy się zapowiedzią afery Watergate, więc najlepszą rzeczą jaką można zrobić po zakończeniu seansu, to włączenie "Wszystkich ludzi prezydenta". Plusem na pewno jest sama realizacja, świetny klimat lat 50. i odtworzenie realiów redakcji i samego dziennikarskiego świata. Nie jest to jednak bomba, której można było spodziewać się po samym temacie, reżyserii Spielberga czy aktorstwie opierających się na takich nazwiskach jak Streep czy Hanks. 

Ocena: 7/10 

Nić widmo 

"Nić widmo" to film zdecydowanie odstający od reszty nominowanych, co zawdzięcza reżyserii nominowanego do Oscara Paula Andersona - jednego z najbardziej oryginalnych i indywidualnych reżyserów Hollywood. Historia przedstawia dwójkę głównych bohaterów - ułożonego, uporządkowanego, żyjącego według ustalonych schematów krawca i projektanta Reyndoldsa Woodcocka (nazwisko raczej nieprzypadkowe) oraz jego muzy partnerki Almy, która przewraca jego życie do góry nogami. Postaci i sam film bardzo ciężko ocenić bez zdradzania poszczególnych elementów nie tyle co fabuły, a wielowymiarowości głównych bohaterów, bo to właśnie ich intrygi i osobowości tkają cienkimi nićmi charakter ich toksycznego związku. On – na pozór złowieszczy dominant, nudzący się kobietami i nieszukający poważnego związku tak naprawdę jest schowanym w sobie chłopcem z bardzo silną więzią ze swoją zmarłą matką. Ona - na pozór prosta, zakompleksiona kelnerka pragnącą innego, luksusowego życia w pięknych sukniach swojego mężczyzny, tak naprawdę jest psychologicznym złem, odkrywając słabości Woodcocka i wykorzystująca je dla podkręcenia i przede wszystkim utrzymania ich toksycznego związku. Na tej płaszczyźnie kończy się przekaz dla zwykłego widza. "Nić widmo" bowiem oprócz samej historii i skomplikowanej psychologii bohaterów sprzedaje nawiązania do arcydzieł kinematografii ("Rebeka" Hitchocka, "Namiętni przyjaciele" Leana czy "Czerwone trzewiki" Powella), przedstawienie kobiety według poglądów Carla Gustava Junga (kobieta jako mężczyzna, mężczyzna jako kobieta i kobieta jako kobieta) czy freudowskie obrazy, symbole i ideologie. Jest to więc dzieło głównie dla zapalonych filmoznawców, którzy mogą czerpać radość z odkrywania to coraz nowych nawiązań. Jako zwykłe dzieło filmowe sprawdza się również bardzo dobrze, ale żaden przeciętny widz bez ambicji zgłębiania każdej sceny filmu, nie uzna je za arcydzieło.  

Ocena: 8/10 

Lady Bird 

100% pozytywnych recenzji na Rotten Tomatoes to nie przypadek. "Lady Bird" to prosty, a zarazem tak naładowany emocjonalnie oraz intelektualnie obraz o dojrzewaniu teoretycznie z pespektywy nastolatki, tak naprawdę obiektywnym okiem osoby, która ma to za sobą, jednak bez żadnego zbędnego moralizatorstwa. "Lady Bird" to opowieść o próbie wyrwania się ze swojego rodzinnego miejsca, podbój wielkiego świata, miejsc "gdzie kultura! W Nowym Jorku, Connecticut lub chociaż w New Hampshire, gdzie w lasach żyją pisarze…" - jak opisuje Lady Bird, Christine - czyli główna bohaterka grana przez rewelacyjną Saoirse Ronan. To również opowieść o relacjach matka-córka w najtrudniejszym dla obu czasie, kiedy dziecięca czułość już wyparowała, a partnerstwo oparte o dojrzałą przyjaźń jeszcze się nie narodziło. Co ciekawe, "Lady Bird" to praktycznie autobiografia debiutującej jako reżyserka Grety Gerwig. Jednakże każdy, kto swoje nastoletnie i przede wszystkim zbuntowane czasy wspomina z obiektywnego punktu widzenia, odnajdzie w nim cząstkę siebie i wspomnianej nostalgii. Oprócz świetnie przedstawionej historii prym tutaj wiedzie aktorstwo. Wspomniana już genialna i nominowana do Oscara za najlepszą rolę pierwszoplanową Saoirse Ronan, partnerująca jej w roli matki Laurie Metcalf (nominacja za najlepszą rolę drugoplanową) oraz mój ukochany duet: Lucas Hedges (występujący również we wspomnianych wyżej "3 billboardach za EbbingMissouri" oraz ukochanym przeze mnie "Manchester by the sea") oraz Timothée Chalamet (czyli odtwórca głównej roli w "Call me by your nameza którą otrzymał nominację do Oscara). 

Ocena: 8/10 

TAGI:

Ukraina Lwów poradnik wakacje tanio dokumenty lwow wycieczka wyjazd premiera dramat fiction science pudelkiem magicznym z czlowiek gogh van vincent film twoj runner blade marvel thor nowosci kino obejrzec co pazdziernik filmowa komedia 2049 samochodem 2017 limity kurs hrywna uah kroscienko kantor korczowa kupic przejscie ceny granica medyka dojazd zabytki zwiedzic zobaczyc miejsca top15 koscioly cerkiew ormianskie zydowskie knajpy jedzenie obiad najlepsze sniadanie baczewski kumpel prawda virmenka bary restauracje kolacja najlepszy christie agata pixar jakubik gierszal polskie oscary filmy orient w morderstwo coco noc cicha listopad expressie ogrodnik narodzenia bożego święta stragany kolędy choinka czeskie korony wino trdelnik wesołych stolica polskibus 2018 czechy bożonarodzeniowy swiąteczny jarmark praga grzane świąt nocleg spac gdzie piwa napic sie gdzie zjesc parki józefów dzielnica żydowska pawie kafka joseph lennon john hradczany strana mala alternatywne nietypowe atrakcje zlota uliczka biografia polska noce tamte dni tamte mroku czas paniki atak name your by me call exterminator wszystko na gotowi filmowe premiery styczen winston churchill restauracja knajpa gastronomia pulled pork grolsh lunch wieprzowina szarpana burgery prosecco piwo bar pilsner Streep Meryl Bird Lady widmo Nic Czwarta Frances wody Kształt billboardy Trzy 3 władza McDormand pezzo pizza sosnowiec włoska pizzeria śląsk serial netflix dokument marzec obejrzeć slow cinema star wars gwiezdne wojny street food kuchnia amerykanska europa USA horror musical animacja wojenny historyczny romans polski brytyjski dania mięsne Juliusz Kamerdyner Kler Smarzowski Czarne Bractwo grecka katowice seriale polityczny HBO gangsterski narodziny gwiazdy queen bohemian rhapsody creed2 creed super bohaterowie SONY 2019 disney kostiumowy MCU superbohaterowie superhero DC